9 stycznia /
3
chciałabym wsadzić sobie palce w gardło, ale nie mogę się otrząsnąć z obrzydzenia, jakie wywołuje we mnie powrót wspomnieniami do przeszłości
31 grudnia /
6
mam tak piękną sukienkę, że postanowiłam nigdzie nie iść na sylwestra, żeby nie tracić możliwości oszołomienia kiedyś kogoś swoją kreacją: wysokie szpilki, obszyte na brzegach szarymi cyrkoniami, z satynową tasiemką do zawiązania w kokardkę i jedwabna sukienka w kolorze cappuccino, odcinana pod biustem, na cieniutkich ramiączkach. do tego wiszące srebrne kolczyki z turkusowymi kamyczkami, prezent przywieziony z Turcji. i włosy - delikatne loczki spływające swobodnie na ramiona.
fajnie, ślicznie. szczęśliwego. gdyby tylko tak teraz podnieść mnie za główkę do góry, wyjąć z tej sukienki i wsadzić kogoś innego, kto poszedłby się za mnie bawić, bo ja już nie umiem.
wracam do siebie i jest to bardzo przykre dla mojego tymczasowego ja, po którym zostanie trochę weselsza muzyka i jeden moleskine.
20 grudnia /
6
uzależniłam się od deserów panna cotta, jem trzy dziennie i staram się nie myśleć o tym, z czego są robione. a są tak lekkie, tak delikatne w smaku, że mogłabym ich jeść jeszcze trzy więcej.